Posts Tagged ‘urodziny’

Sto lat, Gene!

czwartek, Maj 7th, 2009

Dziś 78 urodziny obchodzi mój absolutnie ulubiony autor, którego wciąż jeszcze odkrywam – Gene Wolfe. Pisarz, o którym Michael Swanwick powiedział: „Gene Wolfe is the greatest writer in the English language alive today. Let me repeat that: Gene Wolfe is the greatest writer in the English language alive today! I mean it. Shakespeare was a better stylist, Melville was more important to American letters, and Charles Dickens had a defter hand at creating characters. But among living writers, there is nobody who can even approach Gene Wolfe for brilliance of prose, clarity of thought, and depth in meaning.” Pozostaje mi się pod tym radośnie podpisać i życzyć Gene’owi kolejnych lat obfitych w piękne stylem, nastrojowe, głębokie, złożone i pod każdym względem niezwykłe literackie dzieła.

Sto lat, Gene!

28 lat później

czwartek, Kwiecień 10th, 2008

Nie, to nie tytuł nowego filmu ze znanej serii. Co nie zmienia faktu, że to również horror. Raptem dziesięć lat temu wchodziłem w dorosłość, a tu pyk… i już. Dekada za mną. 28 lat. Cóż, obym przeżył przynajmniej drugie tyle, ale jeśli słucha mnie jakiś demon stróż, czy ktoś w tym stylu… proszę, niech ten czas upływa nieco wolniej.

Cud

sobota, Styczeń 26th, 2008

Sześć lat temu o tej porze (pierwsza w nocy) siedziałem w glanach na materacu, trzymając za rękę wijącą się w bólach ukochaną i czytając książkę na temat porodów. Miałem kasę tylko na jeden kurs taksówką do szpitala, więc nie mogliśmy sobie pozwolić na falstart. Należało się upewnić, że to nie fałszywy alarm, że ona na pewno będzie rodzić.

Siedziałem w tych glaniorach od wieczora 25 stycznia. Przez całą noc. 26 stycznia, dokładnie w sobotę – zupełnie tak jak dziś – około piątej/szóstej nad ranem mieliśmy już pewność – te skurcze nie miną.

Dziesięć minut po godzinie ósmej rano, z niemałym trudem, pojawiła się wśród nas Jagoda. Padał deszcz, w radiu leciał jakiś kawałek Queen, a ja patrzyłem na moje ukochane. Na najsilniejszą istotę na Ziemi i małą istotkę-cud obok niej.

Cud.

Do dziś trudno mi w to wszystko uwierzyć.

Do zobaczenia rano, sześcioletnia królewno. Mój mały cudzie 🙂