Nowa (pod)kategoria

Lipiec 12th, 2008

Postanowiłem wprowadzić nową kategorię wpisów, podrzędną kategorii informacyjnej (Co w piwnicy jazgocze). Ta nowa zwie się Co za drzwiami chrobocze i dotyczyć będzie zapowiedzi wydawniczych, które wywołują u mnie „gęsią skórkę” 😉 Innymi słowy, będę wklejał okładki i notki wydawnicze nadchodzących książek, na które szczególnie czekam; takich, które wzbudziły moje największe zainteresowanie.

Za chwilę pierwsze wpisy…

PWN

Lipiec 12th, 2008

Pan Wiesław Narzęski, Poślubiwszy Wandę, Najpiękniejszą Pannę W Nałęczowie, Postanowił Wyruszyć Na Podniebną Wyprawę Niezwykłym Pojazdem, Wykorzystującym Nowe Paliwo. Wzleciał Nad Poziom Widoczności, Nakazał Pilotowi Wznoszenie Nad Polem Warzyw, Nieraz Pomagając W Niełatwym Prowadzeniu Wehikułu. Nagle Poczuł, W Nadlatującym Poniżej Wietrze, Poranną Woń Napalmu. Poniuchawszy Wyczulonym Nosem, Podjął Wybitnie Niełatwe Postanowienie, Wybierając Najciemniejszą Porę Wieczoru Na Pokaz Wielkiej Nieustraszoności, Podlatując W Najgorsze Pasmo Wielkiego Nasilenia Pożaru. W Niewielkim Promieniu Wielce Napastliwego Pożerania Wysokopiennie Narosłych Platanów, Wolał Nawet Patrzeć W Największe Płomienie, Wybierając Nad Piękno Wymyślnych Nieograniczeń Potężnej Wyobraźni, Nadzwyczajne Pokłady Wyniosłej Nostalgii. Pod Własną Namową, Podniósł Wajchę, Nadlatując Pokaźnym Wirażem Nad Przestrzeń Wielkiej, Nieskończenie Pofalowanej Wody, Nurkując Przedziwnym Wehikułem, Nawet Pomimo Wszechogarniającego, Nieopisanego Przerażenia. Wyskoczył Nagle, Podnosząc Wodne Nenufary, Podczepione W Nawisłej Pajęczynie. Wyrwawszy Największym Pędem Wśród Nowej Przestrzeni Wód, Nawet Pan Wiesław Narzęski Poczuł Wolność. Nareszcie.

😉

ponarzekać, posmęcić, rymsnąć twarzą w poduchę…

Lipiec 7th, 2008

To już trzeci wolny weekend (odkąd przestałem pracować w soboty). Pierwszą „wolną” sobotę spędziłem w pracy (sic!) i na koncercie, drugą wśród fantastów, trzecią wreszcie w domu, tyle że postawionym na głowie. Właściwie sam nie wiem, czy to co piszę w tej chwili jakkolwiek się klei i ma jakiś sens – albowiem zmęczenie spowodowane kilkoma dniami, spędzonymi na remontowaniu części mieszkania, spowodowało, że w czaszce mam festiwal emerytów na haju, a zamiast mięśni rozżarzone węgle. Pomyśleć, że trzeba wstać do pracy, stanąć na rampie dostawczej, przyjąć te kilkadziesiąt boksów, podpisać papierki, a później spędzić kilka godzin na mechanicznym wykładaniu i zabezpieczaniu towaru… rzygać się chce na samą myśl. W ostatnich dniach niemal nic nie przeczytałem, nie napisałem ani słowa do powstającej właśnie książki (drugiej – pierwsza już zredagowana), a odpoczywam wszak głównie dzięki literaturze. Muszę więc startować w kolejny tydzień z pustym akumulatorem. Prądu! Prąduuu!!!

Udało mi się jednak wyskoczyć z córeczką do kina na świetny film o pewnej pandzie 😀 Chociaż tyle… Może jakoś przetrwam ten tydzień. Widok książek, układanych na ustawionym w nowym miejscu regale, dodaje mi nieco otuchy 🙂

Czas do łóżka… nawet literki, słowa mi się buntują pod parującym z wyczerpania czerepem, a poplamiona farbą klawiatura odmawia współpracy. Zaorać…

autorsko…

Lipiec 6th, 2008

Oto mój blog stał się blogiem autorskim 😀 Podziękowania dla FrostBite’a i ekipy f-log 🙂

Niebawem nowe wpisy…

Fotkę, która została wklejona do headera, wykonał A.Mason na Dniach Fantastyki we Wrocławiu.

nowe opko

Czerwiec 19th, 2008

W sieci właśnie zawisł nowy numer Fahrenheita, a w nim moje najnowsze opowiadanie, właściwie miniaturka, pod tytułem Będę na ciebie czekała. Przyjemnej lektury 🙂

Z tej drogi zejdziesz odmieniony…

Maj 27th, 2008

 

Z notki wydawcy:

Opowieść o skazanej na tragiczny koniec wędrówce, podana zaskakująco pięknym językiem, w najbardziej ponurych momentach osiągającym lotność poezji ? jakby cmentarne ballady Nicka Cave?a czy Toma Waitsa przepisać na oszczędną, chirurgiczną prozę. ?Droga? to czarna jak węgiel elegia o tym kolorowym raju, w którym żyjemy, nie zdając sobie sprawy z naszego szczęścia. Niewiele znam książek tak silnie grających na emocjach.

Jacek Dukaj

Ostatnie chwile naszej planety. Ostatni ludzie ? krwiożercze bestie. Ostatnie ślady naszej cywilizacji ? puszka coca-coli i strzępy starych gazet. Piekło apokalipsy spełnionej w uhonorowanej Nagrodą Pulitzera powieści Cormaca McCarthy?ego. Tę książkę czyta się ze ściśniętym gardłem i pełnym przerażenia zachwytem?

W przyszłości, która może zdarzyć się jutro lub za tysiąc lat, nastąpił straszliwy kataklizm, który zniszczył naszą cywilizację i większość życia na Ziemi. Wszędzie zgliszcza i ciemność. Kamienie pękają od mrozu. Ani jednego ptaka, ani jednego zwierzęcia, gdzieniegdzie tylko bandy zdziczałych kanibali. Na tle martwego pejzażu dwie ruchome figurki ? to ojciec i syn przemierzają zniszczoną planetę. Przed nimi pełna niebezpieczeństw droga w nieznane, wokół nich ? świat umarłej nadziei, rozpaczy, strachu, a w nich ? wciąż tląca się miłość?

Droga ? połączenie powieści drogi, powieści przygodowej oraz horroru ? jest uznawana za największe arcydzieło Cormaca McCarthy?ego. Przez wiele tygodni była bestsellerem ?New York Timesa?, przyjęto ją także do Klubu Książki Oprah Winfrey. Oprócz wspomnianej Nagrody Pulitzera została również wyróżniona najstarszą angielską nagrodą w dziedzinie fikcji ? The Tait Black Memorial Prize. Obecnie trwają przygotowania do ekranizacji powieści. W jednej z głównych ról ma wystąpić Viggo Mortensen.

Cormac McCarthy (ur. 1933) ? amerykański pisarz, scenarzysta, dramaturg. Uważany za jednego z czterech najważniejszych pisarzy USA, często określany jako następca Williama Faulknera. Jest piewcą południowego zachodu Stanów Zjednoczonych. Mieszka w Nowym Meksyku. Oparty na jednej z poprzednich powieści McCarthy?ego film braci Coen To nie jest kraj dla starych ludzi otrzymał tegoroczną Nagrodę Oscara w 4 kategoriach, m.in. za najlepszy scenariusz adaptowany.

Cóż takiego mogę dodać od siebie na temat Drogi? A mianowicie tyle, że trafiła ona do grona moich ulubionych książek. Absolutnie zachwycająca opowieść o ludziach. Nie o literackich postaciach, ale o prawdziwych ludziach właśnie. Powieść o utraconym świecie i zachowanym człowieczeństwie. Tak. Bo ta post-apokaliptyczna książka nie opowiada o przetrwaniu ciała, lecz ducha. Jest to opowieść o tym, jak być człowiekiem. Co to znaczy, być człowiekiem i jak nim pozostać mimo wszystko. Opowieść, która uczy, czym jest dobro. Czym różni się człowiek od bestii i na czym polega miłość. Ta książka dociera do sedna tych zagadnień. Nie ociera się o nie, nie próbuje ich dotknąć, lecz wwierca się w nie z całą mocą. Chwyta za serce i za gardło, każe spojrzeć w lustro i odpowiedzieć sobie na pytanie – czy wiem, co jest w życiu naprawdę ważne? I mimo ogromnego ładunku emocjonalnego, w niej zawartego – a są to emocje bardzo silne, rozedrgane, nierzadko podcinające nogi – i mimo niezwykle ponurego nastroju, towarzyszącego lekturze od pierwszej do ostatniej strony, niesie ze sobą cholernie pozytywny przekaz. W gruncie rzeczy, koniec końców, opowiada bardzo ciepłą historię. Mimo że straszliwą, wstrząsającą i skrajnie smutną… a jednak ciepłą i pozytywną.

Kurczę, polecam tę książkę z całego serca. Zwłaszcza, że napisana językiem jakby specjalnie dla tej powieści stworzonym; tak prawdziwym, jak sama historia, którą ów język opisuje. Oszczędny, niemal ascetyczny styl, a jednak piękny i wręcz boleśnie, niemal chorobliwie dotykający istoty tej opowieści.

Czytajcie Drogę, bo ta książka sprawi, że będziecie lepszymi ludźmi 🙂

P.S. Tak, tak… ten blog wcale nie umarł, jeno zapadł w chwilowy letarg. Po prostu ilość wolnego czasu drastycznie mi się skurczyła. Ale ja się poprawię…  😉

będzie książka :)))

Kwiecień 19th, 2008

Kilka dni temu dowiedziałem się, że Fabryka Słów wyda książkę mojego autorstwa. Zbyt wcześnie na jakiekolwiek szczegóły dotyczące terminu, okładki i temu podobnych, ale pochwalić się chciałem już teraz 😀

Przy tej okazji na Forum Fahrenheita wydzielono dla mnie kawałeczek gruntu pod budowę wątku autorskiego 😉

Dorwać mnie można też w wątkach autorskich na Forum SFFiH oraz na forum Zaginionej Biblioteki.

Zmagania

Kwiecień 11th, 2008

Stoisz wśród pagórków kołder

W cieniu wież na pozór strasznych

Później zwracasz twarzą ku mnie

Wzrokiem błądząc po kolumnie

Bioder

Spadających niczym orzeł

W ust twych rozchyloną matnię

 

Odraza

Kwiecień 11th, 2008

Nie lubię patrzeć na łzy

W ich perlistym korowodzie

Widzę wozy

Zaprzężone w kościotrupy

Ryjące w grobowej ziemi

Bruzdy

Jak smutne sonety

I zimny dreszcz drąży tunele

W kręgosłupie moralnym

 

Nie lubię patrzeć na łzy

Gdy wypłoszone bólem

Lub karmione walką

Wyciskane brutalnymi dłońmi

W białych rękawiczkach

Schnące w drodze do piekła

Lub wsiąkające w tampon

Bez końca przeciekają

Przez palce u nóg

28 lat później

Kwiecień 10th, 2008

Nie, to nie tytuł nowego filmu ze znanej serii. Co nie zmienia faktu, że to również horror. Raptem dziesięć lat temu wchodziłem w dorosłość, a tu pyk… i już. Dekada za mną. 28 lat. Cóż, obym przeżył przynajmniej drugie tyle, ale jeśli słucha mnie jakiś demon stróż, czy ktoś w tym stylu… proszę, niech ten czas upływa nieco wolniej.