Ulubiony owoc? Jajko.

Pytanie:

Jakie owoce lubisz najbardziej? Wymień pięć ulubionych. Uporządkuj w kolejności od najbardziej do najmniej ulubionego.

(chwila namysłu)

Odpowiedź:

1. Jajko kurze (na twardo, w majonezie; wszak jest to owoc miłości koguta i kokoszki)
2. Wiśnióweczka i śliwowica (nie potrafię zdecydować, która bardziej)
3. Tytoń zrolowany lub poszatkowany (to owoc, prawda?)
4. Owoc kawowca (a konkretnie ziarenka z tegoż owocu, zmielone)
5. Sok jabłkowy (do Żubróweczki)

Nie pojmuję natomiast, jak można się zajadać owocami – typu jabłko, pomarańcza czy śliwka – w czystej, że tak powiem, formie. Przecież nie po to nasi przodkowie trudzili się, cywilizując otaczające ich środowisko, byśmy teraz mieli pożerać nieprzetworzone części roślin, jak jakieś zwierzęta. Ani tego nie trawimy, jak należy, ani to dobre, ani zdrowe. Do tego albo robaczywe, albo pryskane chemią. Rośnie to-to z zanieczyszczonej gleby, w zanieczyszczonym powietrzu, pełne jakichś metali ciężkich i podejrzanych witamin. A na takiej gruszce, na ten przykład, nawet nie ma etykietki, ile i jakie ma to wartości odżywcze, jakie konserwanty, barwniki, aromaty… nic o przydatności do spożycia.
Spożywanie owoców należy do tego rodzaju absurdów, co zjeżdżanie na dwóch deskach po opadach atmosferycznych, albo dobrowolne wystawianie ciała na promieniowanie UV. Jakiś kuriozalny, skrzywiony kulturowo atawizm. Nie dla mnie taki nałóg.
Z niezdrowych nałogów wybieram czytanie. Ze zdrowych – kawa, papieros i alkohol.


Tags: , ,

16 komentarzy to “Ulubiony owoc? Jajko.”

  1. hitokiri napisał(a):

    Papierosy i alkohol to faktycznie bardzo zdrowe i bardzo dobre 😛 Ale też lubię 😉

  2. Rheged napisał(a):

    Pod tym wpisem podpisuję się wszelkimi mackami. Amen i enter

  3. MadMill napisał(a):

    Dobra tutaj ujawnię swoje mało zboczenie… a mianowicie kawa idąc tropem autora notki jest niezdrowa! Nawet w małej ilości. ;P

    A cytryna do tequilo? ;P

  4. orkan napisał(a):

    A cytrynę do tequili popieram, ale sam nie gustuję 😉

  5. Peter napisał(a):

    Tak co do pozycji nr 3 (tytoń) to nie do końca owoce – bardziej wysuszone liście…

  6. orkan napisał(a):

    Ćśśśś… wiem. Ale chronię przed tą wiedzą świadomość. Zresztą, chyba i tak przyjdzie mi się pożegnać z dymkiem, albo przerzucić na skręty, bo ceny pałeczek benzopirenu właśnie radykalnie wzrosły 🙁

  7. Lucy napisał(a):

    Papierosy są dla słabeuszy, dumnie zauważę że mi udało się je rzucić po 7 latach palenia z dnia na dzień bez wcześniejszych prób zerwania z nałogiem. Niedługo minie 6 lat bez L&M heheeh.

    Co do owoców to panowie należy w waszym wypadku obawiać się szkorbutu, i bezzębnej przyszłości ;P

  8. orkan napisał(a):

    Nie palę od 10 dni. Rzuciłem palenie, gdy zobaczyłem nowe ceny papierosów.

  9. Jarl Fr? Oslo napisał(a):

    Ja jestem uzalezniony fizycznie. :/ Przydałby się elektrowstrząsy. ;P

  10. SzK napisał(a):

    1 – wiśnie
    2 – grejpfruty
    3 – brzoskwinie z puszki
    4 – herbata
    5 – pomidory
    Kolejność losowa.

  11. orkan napisał(a):

    Chyba zostanę „Cigar Aficionado”. Po prostu zakochałem się w cygarach 😀

  12. juzef napisał(a):

    Dobry cygar nie jest zły, choc bywa drogi ;/

  13. orkan napisał(a):

    Taki np. 3×3 można zakupić w granicach 10pln, nawet w formacie churchill, a jest to cygaro produkowane w fabrykach Davidoffa, tyle że z liści nie odpowiadających wysokim standardom najdroższych cygar tej marki. Ale to prawdziwa, ręcznie robiona, porządna Dominikana. Nikaraguańskie cygara Qorum, choć z krótką wkładką, to także ręczne zawijanie i świetny tytoń, a to cygara w granicach 6 czy 8pln. A Tres Petite Corona tejże marki to, jak powiedział pewien recenzent – jeśliby zastosować jako miarę jakości, stosunek jakości do ceny – najlepsze cygaro świata. Już za około 5 do 6pln. Albo Puros Indios Roly Rothschild – jakieś 7 czy 8pln:-)
    Maszynówki Jose L. Piedra też nie są złe, smak Kuby, a taniocha… naprawdę, da się znaleźć dobre i tanie cygara 😀

  14. Lucy napisał(a):

    Hehehe, co zrobi palacz by ulżyć swym nałogom.
    Z mojego doświadczenia wynika że śmierdzą niemiłosiernie i do tego jeszcze boli po nich głowa, już lepsze i bardziej romantyczne jest pykanie fajeczki, szczególnie jeśli dobywa się z niej zapach wiśniowy.
    Do zniesienia jest też aplikowanie obie nikotyny w postaci tabaki.
    Jako „palacz, niepalący” (alkoholik nie pijący, narkoman nie biorący 🙂 ) nie stosuje żadnej z metod aplikowania sobie nikotynki, poza wdychaniem z przymusu wyziewów innych palaczy.

  15. orkan napisał(a):

    Ja już jakiś czas papierosów nie palę i mnie z powrotem nie ciągnęło. Na imprezie firmowej dostałem cygarko i mi się przypomniało, jak to się fajnie pali (kilka razy już sobie kiedyś puffnąłem). Fajkę paliłem przez parę lat, ale cygaro to magia – każde inne, bogactwo smaków, formatów, coś zupełnie innego. A z tym bólem głowy, to dobry posiłek, jabłuszko, napój i oczywiście bez zaciągania 😛 i nie powinno być problemu. No i odpowiednie dla siebie cygara trzeba dobrać. Trudno nazwać to nałogiem, jeśli raz w tygodniu po prostu stworzysz sobie mały azyl spokoju i kontemplacji, a jedynym miernikiem upływającego czasu jest wolno palące się cygarko 😀

  16. Lucy napisał(a):

    Cenie sobie wszystkie małe rytuały, fajny jest ten który ty opisałeś z cygarem, ja mam swój z kawą.
    Czyli siadam z kawą i najlepiej z małą czekoladką przed kompem i sprawdzam sobie pocztę w nadziei że zostałam multimiliarderką, a potem zabieram się do rysowania albo projektowania.
    Kawa jest po prostu doskonałym wzbogaceniem chwil w których zajmuje się samą przyjemnością tworzenia. Towarzyszy mi też przy pogaduchach i plotkach z przyjaciółkami.
    (Zapomniałam dodać- nie ma sesji RPG bez kaffy :D)