Pierwszy wyziew

Oto jest; pierwszy wpis na blogu. Fajnie.

Niniejszym przecinam wstęgę i otwieram mój mały szlachtuzik. Będę rzezać, mielić i opychać wykwity moich zwojów mózgowych za totalną darmochę. To, co mi na sercu czy pod wątrobą zalega, tutaj będę bez żadnego poszanowania dla zdrowia wyrzygiwał i oprawiał. Nie przejmujcie się odorem parujących flaczków, pozornym zwyrodnieniem miejscowego masarza odzianego w okrwawiony fartuch, czy zasadami BHP. Po prostu czytajcie, albo nie czytajcie, albo zróbcie sobie kanapki i zagrajcie w mini-golfa. Czego dusza zapragnie, znaczy…

Tags: , , ,

Comments are closed.