Sto lat, Gene!

Dziś 78 urodziny obchodzi mój absolutnie ulubiony autor, którego wciąż jeszcze odkrywam – Gene Wolfe. Pisarz, o którym Michael Swanwick powiedział: „Gene Wolfe is the greatest writer in the English language alive today. Let me repeat that: Gene Wolfe is the greatest writer in the English language alive today! I mean it. Shakespeare was a better stylist, Melville was more important to American letters, and Charles Dickens had a defter hand at creating characters. But among living writers, there is nobody who can even approach Gene Wolfe for brilliance of prose, clarity of thought, and depth in meaning.” Pozostaje mi się pod tym radośnie podpisać i życzyć Gene’owi kolejnych lat obfitych w piękne stylem, nastrojowe, głębokie, złożone i pod każdym względem niezwykłe literackie dzieła.

Sto lat, Gene!

Tags: , ,

11 komentarzy to “Sto lat, Gene!”

  1. toto napisał(a):

    Sto lat dla mistrza.

    A cytat ze Swanwicka fajny. Ale jest też dostępny po Polsku, choćby na okładce „Na wodach Błękitu”. Jeśli jest możliwość, podawajmy tłumaczenia. 😉

  2. orkan napisał(a):

    Normalnie dałbym tłumaczenie, ale to konkretne zdanie IMHO ma w oryginale szczególną MOC 😉

  3. toto napisał(a):

    W takim razie, wybaczam. Może z okazji urodzin ktoś by wydał jeszcze kilka książek Wolfe’a i wznowił Księgę Długiego Słońca. Kiedyś coś słyszałem, że może Książnica, ale cisza. A z powodu tej plotki nie kompletuję wydania Maga, tylko czekam i czekam, ale cierpliwość powoli się kończy.

  4. MadMill napisał(a):

    Przyłączam się do tych życzeń, troszkę spóźniony, ale życzenia szczere. 😉

    Książnica nie dogadała się w sprawie tłumaczenia i temu wznowienie poległo. Można poszperać w necie, na allegro czasem za 100 zł się całość kupi. W taniej książce można za grosze kupić tomy 2-4, pierwszy jest najtrudniej dostępny.

  5. tesska napisał(a):

    Witaj 🙂

    Między trzema egzaminami udało mi się znaleźć wreszcie chwilę, żeby napisać 😉

    „Głową w mur” skończyłam czytać jeszcze w pociągu, wracając z Dni Fantastyki i jestem pod przeogromnym wrażeniem, jeszcze większym, niż kiedy komentowałam Ci, będąc w trakcie lektury. Pochwały bardziej szczegółowe – jak uda mi się nie zawalić dwóch najbliższych egzaminów i przypomnę sobie, co to czas wolny… 😛

    Za to się pochwalę – Byhtra z plasteliny stoi sobie na mojej szafce 🙂
    I czeka, aż dokopię się do jakiegoś aparatu fotograficznego (przewidywalny czas – około tygodnia, chyba że aparat sam do mnie przyjedzie 😉 ). I wtedy pochwalę się pełniej, bo wizualnie.

    Pozdrawiam!

  6. orkan napisał(a):

    Super! I czekam za zdjęcia plastelinki 😀

  7. Sir Jedi napisał(a):

    Zupełnie, nie na temat:

    Zaraz po powrocie do Poznania pobiegłem do EMPiKu w celu nabycia „Głową w mur” i muszę przyznać, że warto było wydać równowartość ‚flaszki’, bo radocha z czytania była ogromna! Respekt.

  8. orkan napisał(a):

    Cieszę się i dzięki 😀

  9. tesska napisał(a):

    Bu, a czemu mój komentarz z linkiem do zdjęć nie został zmoderowany? 🙁

  10. orkan napisał(a):

    Przepraszam 🙁
    Miałem (i nadal mam) na blogu atak spamujących botów i przed chwilą usuwałem ponad 180 komentarzy z linkami do różnych dziwacznych stron; w całym tym bałaganie przeoczyłem najwyraźniej Twój komentarz, jako że wywalałem wszystkie masowo (inaczej bym się nie ogarnął).

    BTW, dzięki przeogromne za Byhtrę 😀

  11. tesska napisał(a):

    Spoko 😉

    Moja pierwsza myśl była po prostu: „Tak się nie podobało, że aż skasował…”, i się przestraszyłam trochę… ^^’