Archive for Marzec, 2008

Poza kontrolą

poniedziałek, 10 marca, 2008

Może się to wydać dziwne, ale nie potrafię zbyt wiele napisać o filmie Antona Corbijna pt. „Control”; tylko tyle, że to wspaniały obraz wspaniałego fotografa i twórcy wspaniałych teledysków. Sam Riley odgrywający rolę Iana Curtisa jest absolutnie genialny i nie jest to jedyna błyskotliwa rola w tym filmie. Dorzucić do tego niesamowite, czarno-białe ujęcia i oczywiście niepowtarzalną muzykę Joy Division… i mamy arcydzieło.

To nie jest zwyczajny film muzyczny. Obraz skupia się na człowieku, a nie gwieździe. Całość jest odmitologizowana, daleka od patosu, nie stara się oczarowywać widza bajerami, nie nudzi schematami. Oszczędność, szczerość, skromność i bolesne piękno – oto słowa-klucze do tego filmu. Nie potrafię jednak opowiedzieć o nim wiele więcej. Nie dlatego, że nie umiem zwerbalizować wrażeń, ale dlatego, że to dla mnie zbyt trudne emocjonalnie. Lepiej samemu obejrzeć, bo słowa w tym przypadku wypaczą obraz. Podobnie jak z muzyką – trzeba posłuchać, żeby poczuć. Trudno mi tutaj kontrolować emocje…
Idźcie do kina na Control. Naprawdę polecam. Tylko weźcie ze sobą chusteczki – ostatnia scena jest bowiem iście porażająca. Zwłaszcza, że muzycznie ilustruje ją utwór „Atmosphere”, do którego klip zrobił zresztą kiedyś właśnie Anton Corbijn – reżyser Control.

A tutaj trailer:

[kml_flashembed movie="http://pl.youtube.com/v/7c2_B_cWK_M" width="425" height="350" wmode="transparent" /]

Odstręczająca przyjemność

sobota, 8 marca, 2008

Fizjonomika, znana już od starożytności umiejętność rozpoznawania właściwości psychicznych człowieka z wyglądu jego twarzy i całego ciała, ze sposobu poruszania się i mówienia.

A co, jeśli taka pseudonauka stałaby się podstawą prawa i porządku panującego w państwie? Jeffrey Ford w swojej „Fizjonomice” stara się na to pytanie odpowiedzieć.

Dobrze Skonstruowane Miasto jest rodzajem utopii (czy może raczej dystopii) stworzonej w zadziwiający sposób przez mistrza Drachtona Nadolnego, który w pewnym sensie wyśnił ową metropolię, konstruując ją siłą swego umysłu. Uczynił on z nauki zwanej fizjonomiką prawo, determinujące życie poddanych. Groteskowa i tragikomiczna wizja świata posłużyła tu autorowi za pretekst do opowiedzenia historii człowieka przeobrażającego się wewnętrznie z fizjonomisty pierwszej klasy – osoby zadufanej w sobie i uzależnionej od narkotyków – w buntownika i rewolucjonistę, zafascynowanego ideą raju. Cley jest z początku tak cudownie odstręczający, tak przepełniony pogardą dla ludzi o „gorszej” fizjonomii, że nie sposób go nie polubić 😉 Czytanie jego wynurzeń na temat otaczającej go rzeczywistości jest porównywalne chyba tylko z pieszczotliwym łachotaniem w brzuszek wielkiego włochatego pająka. Później Cley się zmienia – może nawet nieco zbyt prędko, ale to akurat pasuje do stylistyki całej powieści – nie jest już tak słodko obrzydliwy, ale nie znaczy to, że „Fizjonomikę” czyta się przez to gorzej.

Powieść to króciuteńka, w pewnym sensie powierzchowna, ale oferująca ciekawą historyjkę w arcyciekawym sztafażu. Bogactwo pomysłów w kreacji świata przedstawionego stawia „Fizjonomikę” wśród powieści z nurtu New Weird, lub jak kto woli Weird Fiction, Weird Fantasy… Tak czy inaczej, polecam tę książkę, choćby ze względu na postać głównego bohatera, styl narracji, pomysłowość i plastyczność wizji oraz ogólną nietuzinkowość. Warto przeczytać. Ja lektury nie żałowałem 🙂

Tam jest

sobota, 8 marca, 2008

Jest smród

Tam obsiewają jałowe pola

Jest Bóg

Tam czarty obalają jabola

Jest śmiech

Tam wiatr wytłacza wzory na skórze

Jest pech

Tam pies ucieka w strachu przed burzą

Jest śmierć

Tam już wieszają chudego Janka

Jest żerdź

Tam przywiązują każdego ranka

Jest słuch

Tam czasem błagasz o słodkie dźwięki

Jest duch

Tam nie doczekasz się dziś podzięki

Jest czas

Tam wykuwają w mozole słowa

Jest brzask

Tam coraz bardziej pęka mi głowa