Archive for the ‘Co w bebechach bulgocze’ Category

Odraza

piątek, Kwiecień 11th, 2008

Nie lubię patrzeć na łzy

W ich perlistym korowodzie

Widzę wozy

Zaprzężone w kościotrupy

Ryjące w grobowej ziemi

Bruzdy

Jak smutne sonety

I zimny dreszcz drąży tunele

W kręgosłupie moralnym

 

Nie lubię patrzeć na łzy

Gdy wypłoszone bólem

Lub karmione walką

Wyciskane brutalnymi dłońmi

W białych rękawiczkach

Schnące w drodze do piekła

Lub wsiąkające w tampon

Bez końca przeciekają

Przez palce u nóg

28 lat później

czwartek, Kwiecień 10th, 2008

Nie, to nie tytuł nowego filmu ze znanej serii. Co nie zmienia faktu, że to również horror. Raptem dziesięć lat temu wchodziłem w dorosłość, a tu pyk… i już. Dekada za mną. 28 lat. Cóż, obym przeżył przynajmniej drugie tyle, ale jeśli słucha mnie jakiś demon stróż, czy ktoś w tym stylu… proszę, niech ten czas upływa nieco wolniej.

fota nowa

piątek, Kwiecień 4th, 2008

A co mi tam… moja aktualna fotka. Se zrobiłem, to se mam. Se mam, to se wrzucę. No bo kto, jak nie ja? 😉

dabliufull.jpg

Tam jest

sobota, Marzec 8th, 2008

Jest smród

Tam obsiewają jałowe pola

Jest Bóg

Tam czarty obalają jabola

Jest śmiech

Tam wiatr wytłacza wzory na skórze

Jest pech

Tam pies ucieka w strachu przed burzą

Jest śmierć

Tam już wieszają chudego Janka

Jest żerdź

Tam przywiązują każdego ranka

Jest słuch

Tam czasem błagasz o słodkie dźwięki

Jest duch

Tam nie doczekasz się dziś podzięki

Jest czas

Tam wykuwają w mozole słowa

Jest brzask

Tam coraz bardziej pęka mi głowa

Ja, Polak

czwartek, Luty 14th, 2008

Spoglądam w odbitą na szybie plamę

I widzę gębę

Jak prześcieradło, którym

Owinięto kikut

Drżący

Szyderczo obnażony

Jeszcze przed chwilą

Ja, Polak

Anioł biało-czerwony

Zrodzony z brudu

Śpiewem stadionu

Obmyty

W pijackim bełkocie

Ochrzczony

Upadam na wznak

Patrzę

Jedno skrzydło urwane

Więc grzebię paluchem

W ranie

I nie wierzę

Że to krew płynie

Że to jest moje konanie

Cud

sobota, Styczeń 26th, 2008

Sześć lat temu o tej porze (pierwsza w nocy) siedziałem w glanach na materacu, trzymając za rękę wijącą się w bólach ukochaną i czytając książkę na temat porodów. Miałem kasę tylko na jeden kurs taksówką do szpitala, więc nie mogliśmy sobie pozwolić na falstart. Należało się upewnić, że to nie fałszywy alarm, że ona na pewno będzie rodzić.

Siedziałem w tych glaniorach od wieczora 25 stycznia. Przez całą noc. 26 stycznia, dokładnie w sobotę – zupełnie tak jak dziś – około piątej/szóstej nad ranem mieliśmy już pewność – te skurcze nie miną.

Dziesięć minut po godzinie ósmej rano, z niemałym trudem, pojawiła się wśród nas Jagoda. Padał deszcz, w radiu leciał jakiś kawałek Queen, a ja patrzyłem na moje ukochane. Na najsilniejszą istotę na Ziemi i małą istotkę-cud obok niej.

Cud.

Do dziś trudno mi w to wszystko uwierzyć.

Do zobaczenia rano, sześcioletnia królewno. Mój mały cudzie 🙂

Zmarł Heath Ledger – 04.04.1979 – 22.01.2008

środa, Styczeń 23rd, 2008

Jestem w szoku; koleś był tylko rok starszy ode mnie. Strasznie go lubiłem…

[‚]

Tym samym, po Brandonie Lee, mamy kolejną postać o umalowanej na biało twarzy, która występuje w filmie po śmierci grającego ją aktora. Nawet wiek ten sam – 28 lat…

dawać czadu…

poniedziałek, Styczeń 21st, 2008

Widzieliście „Kostkę Przeznaczenia” („Pick of Destiny”)? Świetny film. Tenacious D rządzą 😀

Ale cóż ja chciałem… Jest taka scena – chłopaki, czyli Jack Black i Kyle Gass, ukradli z muzeum Kostkę Przeznaczenia, artefakt, który miał im umożliwić granie rocka ponad swoje możliwości, a co za tym idzie, zwycięstwo w pewnym konkursie. Kostka jednak łamie się i chłopaki lamentują, że nie wygrają konkursu i nie będzie ich stać na czynsz. Wtedy wkracza konferansjer, który w tonie pocieszenia tłumaczy chłopakom istotną życiową prawdę, podnosząc ich tym samym na duchu:

– Chłopaki, posiadanie diabelskiej kostki do gry nie polepszy wcale waszego rocka. Bo Szatana nie ma w jakiejś kostce. On jest w nas samych. Tutaj. W waszych sercach. To on sprawia, że nie chce się nam iść do pracy, ćwiczyć albo mówić prawdy. To on sprawia, że chcemy imprezować i uprawiać seks ze sobą całą noc. To taki wewnętrzny głos, który mówi: „Pierdol się” ludziom, których nienawidzicie.

Po prostu umarłem, jak to usłyszałem 🙂

Chłopaki dzięki tej przemowie zbierają się w sobie i idą dać czadu. Też bym dał. W końcu Szatana ma się w sercu, a nie w jakichś magicznych przedmiotach. I tylko to się liczy 😉